Close
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie, dowiedz się więcej.
Imieniny:
Konstancji, Krystiana, Sylwany

PGE Turów: Anwil ponownie za silny

A A A Pdf Print16x16 Mail16x16
Napisano dnia: 2018-04-30 09:07:35

Zbyt duża liczba strat i niska skuteczność spod kosza nie pozwoliły koszykarzom PGE Turowa na zwycięstwo w drugim meczu ćwierćfinałów we Włocławku. Anwil pokonał zgorzelczan 86:72. Już we wtorek rywalizacja przeniesie się do PGE Turów Areny. 

Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia i po wsadzie Ivana Almeidy prowadzili 8:2. Zgorzelczanie doprowadzili jednak do remisu głównie dzięki wysokiej formie strzeleckiej Camerona Ayersa. Amerykanin w samej pierwszej kwarcie zdobył 13 punktów, trafiając trzykrotnie z dystansu. Gdy jeszcze jeden celny rzut zza linii 6,75m dodał Jacek Jarecki, to czarno-zieloni prowadzili nawet 29:25.

Włocławianie szybko opanowali jednak sytuację. Asystę za asystą rozdawał Quinton Hosley,a Jarosław Zyskowski i Josip Sobin zamieniali doskonałe podania Amerykanina na punkty. Tym sposobem po 20 minutach rywalizacji Anwil prowadził 49:37 i w drugiej połowie mógł kontrolować bezpieczne prowadzenie. Waleczne serce Tura dawało jeszcze o sobie znać, trzema celnymi trójkami z rzędu popisał się np. Stefan Balmazović, ale 20-punktowa zaliczka wypracowana przez gospodarza nie była już możliwa do zniwelowania.

- Chciałbym wyrazić mój szacunek do Anwilu. Grają świetną koszykówkę, twardo w obronie i zespołowo w ataku. Byli lepsi i zasłużyli na to zwycięstwo. Jednocześnie jestem jednak niesamowicie dumny z wysiłku moich zawodników. Gdybyśmy się poddali, to moglibyśmy przegrać różnicą 30 lub 40 punktów. Poprawiliśmy kilka elementów w porównaniu z meczem nr 1, m.in. rzuty wolne i zbiórki, ale przyznać, że nasze straty nas dziś zabiły - komentował trener Michael Claxton.

To właśnie zbyt duża liczba strat (17) i niska skuteczność z gry (38,2 proc.) były największą bolączką koszykarzy PGE Turowa.

- Nasze straty i zły powrót do obrony okazały się dziś kluczowe. Musimy wszystkie nasze takie niedoskonałości niwelować wolą walki i charakterem. To dziś może trochę nam nie wyszło, ale play-off to jest seria. Wracamy do Zgorzelca, do naszego domu, gdzie już raz wygraliśmy w tym sezonie z Anwilem - dodawał natomiast Jacek Jarecki.

Ćwierćfinałowa rywalizacja przeniesie się do PGE Turów Areny już we wtorek. Mecz nr 3 o godz. 20.00.

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 86:72 (23:23, 26:14, 22:14, 15:21)

Anwil Włocławek: Ivan Almeida 17, Jarosław Zyskowski 13, Paweł Leończyk 12, Mario Ihring 7, Jakub Wojciechowski 6, Kamil Łączyński 6, Jaylin Airington 6, Ante Delas 6, Quinton Hosley 5, Josip Sobin 4, Michał Nowakowski 4, Rafał Komenda 0.

PGE Turów: Cameron Ayers 18, Stefan Balmazović 14, Roderick Camphor 10, Bradley Waldow 9, Robert Skibniewski 6, Jacek Jarecki 5, Jakub Patoka 4, Kacper Borowski 3, Bartosz Bochno 2, Karolis Petrukonis 1.

Tagi:

Komentarze:
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz